Literackie spotkanie z ANNĄ JANKO

ania janko-fot.a.herman

Piszę, bo… nie gram na skrzypcach. Gra na skrzypcach, to dla mnie szczyt sztuki! Ale cóż, nie każdy szczyt dla każdego… W tym wcieleniu zostałam pisarką. A być pisarką to trochę tak jak być także swoim własnym lekarzem, spowiednikiem i… kochankiem.

Gdybym nie pisała, to… byłabym człowiekiem niespełnionym i nieszczęśliwym. Zresztą, już próbowałam robić co innego i to nie wyszło. Czułam jak mi dusza gnije od tego niepisania! Pisarstwo to nie jest moje hobby, ale jedyny dla mnie zdrowy sposób istnienia. Porządkuję wewnętrzny chaos, precyzuję poglądy, rozmyślam, wspominam i marzę – z piórem (laptopem) w ręku.
Natchnienie przychodzi, gdy… jestem zakochana w życiu. Miłosny stosunek do świata wydaje mi się warunkiem wszelkiej twórczości. Ten nastrój daje się wywołać codziennym systematycznym siadaniem do pracy. Pisze się, pisze jakieś jałowe zdania, aż nagle w którymś słowie coś zaiskrzy i tekst się rozpala (razem z autorką…).
Boję się, że… umrę przedwcześnie i nie zdążę napisać tych książek, które mam w głowie. Boję się też chwili, gdy cierpienie mogłoby odebrać mi jasność myślenia i zepchnąć do katakumb, gdzie nie sięga empatia nawet tych, którzy mnie bardzo kochają…
Odwagę daje mi… największą odwagę daje mi moja własna witalność, która sprawia, że mogę wszystkie swoje strachy trzymać na dystans. Gdy słabnę, zaczynam się bać. Dlatego w miarę możności dbam o kondycję.
Nadzieję czerpię z… wiary, że nic nie dzieje się po nic i wszystko ma jakiś wyższy sens.
Rozmowa to szansa na… prawdziwe ludzkie spotkanie. „Zmagam się z tobą upragniona duszo drugiego człowieka, błękitny płomyku, bez którego nie umiem siebie rozpoznać, ani widzieć świata” – napisałam w jednym z wierszy. Cud bliskości, głębokie porozumienie, rozmowa aż po świt – nie ma piękniejszych chwil w życiu. Foto: A. Herman

Godz. 19.00 – 20.00
Miejsce: Budynek Odwachu obok Ratusza Miejskiego